www.animal.waw.pl

Bezwiedne tradycje ludzkości : studjum z psychologii historji - strona 31
nie on niewątpliwie, jak zginęły same sądy boże, jak zginęła inkwizycja — ale nie odrazu.
Powyższe uwagi pozwoliłem sobie wypowiedzieć, ażeby zaznaczyć zgóry, że fakt historycznego przeciągania się właściwości, należących bądź to do sfery dziedzicznej, bądź do ściśle tradycyjnej, nie powinien być w zasadzie swej oceniany etycznie, lecz psychologicznie, i że tem samem wszelkie łączenie pojęcia użytku lub szkody z ogólnem pojęciem objawu szczątkowego jest niewłaściwem.
Przejdźmy teraz do drugiej teorji, Tylora:
Jakim będzie jej stosunek do naszych objawów szczątkowych?
Już z góry można się domyślać, że ponieważ tu chodzi nie o dziedzictwo w ścisłem znaczeniu, lecz o tradycję, fakta będą liczniejsze i związek ściślejszy. Jego pojęcie przeżycia (survival, wyraz ten nie da się dobrze przetłómaczyć) obejmuje nawet w znacznym stopniu to, o co nam chodzi, i różnica polega jedynie na tem, że pojęcie przeżycia jest o wiele szerszem, podczas gdy pojęcie objawu szczątkowego jest szczuplejsze i bardziej zdeterminowane. Z tego powodu z licznych przykładów, jakie Tylor przytacza, zaledwie 1/5 podchodzi pod nasze określenie. Pozwólmy mu mówić własnemi słowy:
"Pomiędzy dowodami, mogącemi nam pomódz przy nakreśleniu drogi, jaką szła dzisiejsza cywilizacja, należy umieścić tę doniosłą klasę faktów, które uznałem za słuszne wyróżnić pod nazwą przeżytych (survivals) (po polsku należałoby powiedzieć "tych,