www.animal.waw.pl

Bezwiedne tradycje ludzkości : studjum z psychologii historji - strona 4
nogami, a przecież ani gimnastyka nie jest jej właściwością, ani zwykła ona słuchać komendy filozofów.
Wcale tu twierdzić nie myślę, że w spostrzeżeniach, nieraz bardzo poważnych, które tym próbkom służą za podstawę, nie ma mniej lub więcej prawdy. Wiadomo, że stopnie ewolucyi Comte'a dają się doskonale zastosować do wielu nauk, do wielu instytucyj, do niektórych systemów prawodawczych i t. p. tak jak w podziale Cieszkowskiego prawdą jest, że świat chrześciański był przeciwieństwem klasycznego, i że dziś ludzie wzdychają do jakiejś bezstronniejszej syntezy; — jak wreszcie w podziale św. Augustyna (a właściwie jednym z jego podziałów), zarówno pierwotny brak idei jak i zasadnicza idea chrześcianizmu, przenosząca szczęście i prawdę w sfery przyszłego życia, dobrze są zcharakteryzowane.
Ale tu chodzi o to, że tak czy owak, jest to zawsze system abstrakcyjny, sztuczny, nie dający się zastosować ani do całej ludzkości oświeconej i ciemnej, ani tem mniej do całej historji, zaledwie dziś nieco poznanej w jej początkach a całkiem nieznanej w jej epilogu. Chodzi o to, ażeby raz na zawsze zrzec się pretensji apostołowania swoich idei, nie ludziom dzisiejszym, bo to jest całkiem usprawiedliwione i pożyteczne w walce o światło, lecz epokom dziejowym, które można badać, podpatrywać i podsłuchiwać, ale nie nawracać, nie musztrować, nie nawlekać na zamknięty w kółko różaniec.
Niech to zaś nikogo nie dziwi, że tak proste uwagi ośmielam się tu wygłaszać; wszakże niedawno