Bezwiedne tradycje ludzkości : studjum z psychologii historji - strona 41
napoju u psa przechodzi w objaw szczątkowy lizania, jako oznaki sympatji. Darwin opowiada między innemi o psie, który, gdy go łechtano przyjemnie, lizał językiem powietrze. Spotykane u niektórych ludzi cmokanie językiem na znak zadowolenia jest tej samej natury, chociaż dalszym już objawem szczątkowym. Mógłby kto zarzucić, że przyjemnym wrażeniom jedzenia u zwierząt towarzyszy nietylko lizanie, ale i gryzienie zarazem, które przecież nie jest oznaką sympatyi. Ale byłby to zarzut powierzchowny. Najprzód bowiem nie gryzienie jest źródłem przyjemności, lecz lizanie, a o ile i to pierwsze kojarzy się z wrażeniami przyjemnem!, o tyle także służy do ich wyrażenia. Młode psy i koty gryzą swych panów i same gryzą się wzajemnie przez sympatję, czyniąc to jednak delikatnie, tem delikatniej, im są rozumniejsze.
U dziecka ssącego pierś matki znaleźć można jeszcze tenże sam objaw bezwiedny; i nieraz młode matki skarżą się na to lube barbarzyństwo swoich pociech. U człowieka dojrzałego gryzienie, jako oznaka przyjemności, jest już bardzo rzadkiem; niemniej jednak trafia się u kobiet w pewnych chwilach wyjątkowego podniecenia. Jako wreszcie najbardziej abstrakcyjny objaw szczątkowy, dowodzący związku pierwotnego pomiędzy przyjemnością jedzenia a pochwałą, moralną, pozostały w naszej mowie wyrażenia takie, jak: smaczne ciałko, słodka buzia, a nawet całe zwroty, np. "aniołeczek! moje ty bobo, zjeśćby go można!" (ze szkiców Kostrzewskiego).
U dziecka ssącego pierś matki znaleźć można jeszcze tenże sam objaw bezwiedny; i nieraz młode matki skarżą się na to lube barbarzyństwo swoich pociech. U człowieka dojrzałego gryzienie, jako oznaka przyjemności, jest już bardzo rzadkiem; niemniej jednak trafia się u kobiet w pewnych chwilach wyjątkowego podniecenia. Jako wreszcie najbardziej abstrakcyjny objaw szczątkowy, dowodzący związku pierwotnego pomiędzy przyjemnością jedzenia a pochwałą, moralną, pozostały w naszej mowie wyrażenia takie, jak: smaczne ciałko, słodka buzia, a nawet całe zwroty, np. "aniołeczek! moje ty bobo, zjeśćby go można!" (ze szkiców Kostrzewskiego).


