Bezwiedne tradycje ludzkości : studjum z psychologii historji - strona 56
jakichbądź nakryć głowy.." "Prawdziwa jego przyczyna, według mego zdania, o wiele jest prostsza, a mianowicie bierze ona początek ze zwyczaju bardzo powszechnego dawania najprzód indywiduom, a potem familjom, nazw zwierzęcych. Rodzina np. nosząca nazwisko niedźwiedzia, patrzyła na to zwierzę zrazu z zajęciem, potem (!) z uszanowaniem, wreszcie (!) z pewnego rodzaju zabobonem" (loc. cit. T. II, 108). Podobną teorje wypowiedział Herbert Spencer w swojem Studjum o postępie; nie sądzę jednak, żeby to był pomysł szczęśliwy. Niewątpliwie pewna liczba baśni, w których zwierzęta zachowują się na sposób ludzki i pewna liczba tradycji o pochodzeniu danego szczepu od lwa, wilka albo żółwia, zarówno jak i pewna liczba podań o karmieniu wielkich ludzi przez wilczycę i t. p., mogła powstać stąd, iż zapomniano, że lew, wilk, żółw, wilczyca... były to przydomki ludzi i ich żon, bądź przez nich samych przyjęte, bądź przez drugich im nadane. Ale opierać tak powszechny na kuli ziemskiej kult zwierząt na zapomnieniu, na omyłce, byłoby bardzo ryzykowną hypotezą. Gdybyż ona wreszcie tłomaczyła istotnie początek kultu! Ale tak wcale nie jest. Spotykamy tu ten sam circulw vitiosus, co i w teorjach poprzednich: owo bowiem tak chętne i tak powszechne nadawanie ludziom, a zwłaszcza naczelnikom plemion i bohaterom, nazw zwierzęcych, świadczy samo o istniemu pewnego dla tych ostatnich poszanowania, które właśnie miało być objaśnione. Zresztą są fakta całkiem z tą teoryą niezgodne; w mitologji egipskiej i indyjskiej, czczone są zwierzęta po-


