Bezwiedne tradycje ludzkości : studjum z psychologii historji - strona 64
pierwszych łudzi, to jeszcze wcale z tego nie wypływa, ażeby inni na pół-ludzie już przedtem nie istnieli. I na tem właśnie polega zgoda legend, jako opartych na istotnej bezwiednej tradycji, z ogólna teorją ewolucyjny powstania rodu ludzkiego. Śmiem twierdzić, że nawet Geneza Mojżeszowa nie stanowi tu bezwarunkowego wyjątku; jakkolwiek bowiem boskie pochodzenie pierwszych łudzi, ojców przyszłych plemion kulturowych nie ulega tu najmniejszej wątpliwości, znajduje się jednak wskazówka twierdząca, że niezależnie od Adama i jego potomstwa znajdowali się już na ziemi inni ludzie, lub zbliżone do nich istoty rozumne. A mianowicie: gdy Kain zabił Abla, i gdy zatem, wedle początku opowieści nie powinno było być więcej ludzi na ziemi, prócz niego i jego rodziców, tenże Kain, skazany przez Boga na tułactwo, poczyna się lękać, ażeby, wyszedłszy z tej ziemi, gdzie mieszkali, nie naraził się na śmierć ii obcych: "będę tułaczem i biegunem na ziemi", mówi on, " a ktokolwiek mię znajdzie, zabije mię. " Któż go miał zabić? Zdawałoby się, że to obawa płonna, tymczasem Pan odpowiada mu: "Zaiste, ktobykolwiek zabił Kaina, siedmioraką odniesie pomstę. Założył Fan na Kaina piętno, aby go nie zabijał ktokolwiekby go znalazł. "Poszedł tedy Kain do ziemi Nod, na wschód słońca od Eden i tam "poznał żonę swą... " Były więc na świecie inne istoty, możliwe na żony, oprócz potomków Adama.
Wspomniałem wyżej, że u ludów dzikich, jednostki ras wyższych, mianowicie białych, mogły być uważane za bogów. Trafiło się to Cookowi na oceanie
Wspomniałem wyżej, że u ludów dzikich, jednostki ras wyższych, mianowicie białych, mogły być uważane za bogów. Trafiło się to Cookowi na oceanie


