Bezwiedne tradycje ludzkości : studjum z psychologii historji - strona 67
czwartorzędową faunę, współczesna człowiekowi jaskiniowemu. Kto zna z paleontologji tych potężnych gruboskórców: mamuta (Elephas primigenius), hipopotama (H. amphibins), nosorożca (Rhinoceros tichorhinus), kto wie, że wspólnie z pierwotnym Europejczykiem żył niedźwiedź jaskiniowy ( Ursus spelaeus), hyena jaskiniowa (H. spelaea), tygrysi lew jaskiniowy (Felis et felis leo spelaea), jeleń islandzki (Megaceros hibernicus), bizon czyli żubr (Bison europeus), ten zrozumie, że dla tych zwierząt, zwłaszcza wobec braku wszelkiej wyższej kultury a poszanowania siły brutalnej, można było mieć cześć, że można było obawiać się ich, nienawidzieć wreszcie, jako silniejszych przeciwników, ale nigdy lekceważyć! Ileż to razy mogło się przytrafić, że człowiek, niosący jakieś małe zwierzę zabite, rzucał je na pastwę większemu, aby siebie tylko ocalić, a więcej też nie trzeba, ażeby zrozumieć początek ofiar składanych zwierzętom, czyli początek ich kultu. Po co tu wysilać się na sztuczne objaśnienia, gdy naturalne wypływa z konieczności samych stosunków i z wykazanego wyżej zoomorficznego nastroju ludów dzikich.
Trudnym do objaśnienia byłby raczej fakt odwrotny, t. j. gdyby człowiek w epoce kamiennej, ze swoją nędzną lancą i siekierką, stający przeciw kłom mamuta, uważał się za króla stworzenia, a dzisiaj ludzie w epoce elektryczności i dynamitu poczęli ubóstwiać zwierzęta! Wtedy dopiero byłoby nad czem głowę połamać.
Trudnym do objaśnienia byłby raczej fakt odwrotny, t. j. gdyby człowiek w epoce kamiennej, ze swoją nędzną lancą i siekierką, stający przeciw kłom mamuta, uważał się za króla stworzenia, a dzisiaj ludzie w epoce elektryczności i dynamitu poczęli ubóstwiać zwierzęta! Wtedy dopiero byłoby nad czem głowę połamać.


