Bezwiedne tradycje ludzkości : studjum z psychologii historji - strona 68
Możemy więc uznać za fakt rozwojowy, że nowoczesny przedział między człowiekiem a zwierzęciem nietylko nie istniał wcale w czasach pierwotnych, ale że nawet pospolitem było mniemanie o wyższości zwierząt nad człowiekiem. Zwierzęta były najprzód czczone, jako przedstawiające siłę wyższą, potem równouprawnione z człowiekiem, potem stopniowo poniżane i nareszcie lekceważone do tego stopnia że dziś już nie ze stanowiska religijnego, lecz z czysto moralnych względów zakładają się "Towarzystwa ochrony zwierząt." Sic transit gloria...
Cześć ludzi, a mianowicie cześć przodków ludzkich, znajdujemy tylko tam, gdzie już wyższa nieco kultura dostała się plemionom w udziale, a wtedy i cześć zwierząt, wraz z postępującem ich oswajaniem, przybierała charakter łagodniejszy i zyskiwała nowy motyw innej natury: czczono je nietylko z obawy, ale i z wdzięczności. W ten sposób powstała cześć wołu w rolniczym Egipcie, cześć krowy u pasterskich ludów Indji. Czczono je tak samo jak czczono święte rzeki, które użyźniały ich grunta, jak dobroczynne słońce, jak ogień, który był ojcem postępu.
Czy z tych odległych czasów nie pozostało już między nami żadnych wspomnień? I owszem. Tradycja świadoma zginęła wprawdzie, ale bezwiedna trwa jeszcze. Nie ginie ona tak łatwo; ludy nowe powstają i wymierają, kultura przeradza się wielokrotnie, lądy zapadają się i podnoszą, a bezwiedna tradycja, ta "arka przymierza między dawnemi i nowemi czasy'' żyje i odzywa się jeszcze stłumionem
Cześć ludzi, a mianowicie cześć przodków ludzkich, znajdujemy tylko tam, gdzie już wyższa nieco kultura dostała się plemionom w udziale, a wtedy i cześć zwierząt, wraz z postępującem ich oswajaniem, przybierała charakter łagodniejszy i zyskiwała nowy motyw innej natury: czczono je nietylko z obawy, ale i z wdzięczności. W ten sposób powstała cześć wołu w rolniczym Egipcie, cześć krowy u pasterskich ludów Indji. Czczono je tak samo jak czczono święte rzeki, które użyźniały ich grunta, jak dobroczynne słońce, jak ogień, który był ojcem postępu.
Czy z tych odległych czasów nie pozostało już między nami żadnych wspomnień? I owszem. Tradycja świadoma zginęła wprawdzie, ale bezwiedna trwa jeszcze. Nie ginie ona tak łatwo; ludy nowe powstają i wymierają, kultura przeradza się wielokrotnie, lądy zapadają się i podnoszą, a bezwiedna tradycja, ta "arka przymierza między dawnemi i nowemi czasy'' żyje i odzywa się jeszcze stłumionem


