www.animal.waw.pl

Bezwiedni aktorzy - strona 23
— Tak, bo on był jedyny, który się umiał śmiać z samego siebie ...
— Biedny chłopak! — powtórzył Bixiou — wyzywasz mnie, mnie, który wciąż się śmieję!... Podobny pan jesteś do psiny, która drażni tygrysa! . .. Ha! gdybyś nas widział przy robocie, gdy sobie chcemy zadrwić z kogoś! Czy pan wiesz, że my możemy doprowadzić do obłędu człowieka zdrowego na umyśle? ...
Ta rozmowa zawiodła Gazonala aż do mieszkania kuzyna, gdzie widok przepychów umeblowania odjął mu mowę i położył koniec dyskusji. Południowiec spostrzegł się, ale później, że Bixiou i jego pociągnął za sznurek.
O wpół do szóstej, w chwili gdy Leon de Lora robił toaletę wieczorową ku wielkiemu zdumieniu południowca, który otwierał oczy na wszystkie te wykwinty i podziwiał powagę lokaja przy jego funkcjach, oznajmiono pedikurzystę. Publikola Masson, nieduży pięćdziesięcioletni człowieczek o twarzy przypominającej Marata, wszedł, położył na stole skrzynkę z instrumentami i siadł na krzesełku naprzeciw Leona skłoniwszy się Gazonalowi i karykaturzyście.
— Jak tam interesy? — spytał Leon podając mu nogę umytą poprzednio przez lokaja.
— Ba! musiałem przyjąć dwóch uczniów, dwóch młodych ludzi, którzy, zwątpiwszy o sobie, porzucili chirurgię dla korporystyki. Umierali z głodu, mimo że mają talent...
— Och, ja nie mówię o pańskich sprawach nożnych. Pytam, jak stoją pańskie sprawy polityczne ...
Masson objął Gazonala spojrzeniem wymowniejszym od wszelkiego znaku zapytania.
— Och, może pan mówić! To mój kuzyn, prawie że pański sprzymierzeniec:
Darmowa reklama:

Pozyskiwanie funduszy unijnych

Nasza odwieczna (pięcioletnia) bolączka - pozyskiwanie funduszy unijnych . Dzięki nam przestała być problemem.
www.kzws.pl

Zegarki - Meble - Meble black red white - Monety bulionowe - Szkolenia

sądzi, że jest legitymistą.
— A więc, idziemy naprzód, postępujemy! Za pięć lat cała Europa będzie nasza!... W Szwajcarii i Włoszech robota idzie ostro: niech się nadarzy okoliczność, jesteśmy gotowi. Tutaj mamy pięćdziesiąt tysięcy uzbrojonych ludzi, nie licząc dwustu tysięcy obywateli, którzy są bez grosza . . .
— Ba! — rzekł Leon — a fortyfikacje?
— Kruche ciasto, które się schrupie — odparł Masson. — Po pierwsze, nie dopuścimy do użycia armat; po wtóre, mamy małą maszynkę, potężniejszą niż wszystkie fortyfikacje świata: maszynkę będącą dziełem lekarza, który wyleczył więcej ludzi, niż ich zabijali lekarze w epoce, kiedy funkcjonowała.
— Ależ pan gorący — rzekł Gazonal, którego mina Publikoli przejęła dreszczem
— To konieczne! jeżeli przychodzimy po Robespierze i Saint-Juście, to po to, aby robić lepiej. Oni byli tchórze, i widzicie, panowie, co przyszło: cesarz, starsza linia i młodsza linia! Góra nie dosyć obrała z gąsienic drzewo społeczne.
— A ba! pan, który będziesz, jak powiadają, konsulem czy też czymś w rodzaju trybuna, pamiętaj pan — rzekł Bixiou — że ja od dwunastu lat proszę pana o protekcję.
— Nic się panu nie stanie! My będziemy potrzebowali wesołków, będzie pan mógł zająć miejsce Barère'a — odparł pedikurzysta.
— A ja? — rzekł Leon.
— Pan! pan jesteś moim klientem, i to pana ocali; bo geniusz jest wstrętnym przywilejem, któremu za wiele czyni się miejsca we Francji. Będziemy zmuszeni uprzątnąć kilku naszych wielkich ludzi dla nauczenia innych, aby byli prostymi obywatelami...
Operator mówił wpół serio, a wpół żartem, tonem, który przyprawił o dreszcz Gazonala.
— Zatem — rzekł południowiec — żadnej religii?
— Żadnej religii państwowej — odparł operator podkreślając ostatnie słowa: — każdy będzie miał swoją. To bardzo szczęśliwie, że obecnie popiera się klasztory: to przygotowuje grunt dla naszego rządu. Wszystko działa w naszym interesie. I tak, wszyscy ci, którzy płaczą nad ludem, którzy wyją o kwestii proletariuszy i ich płacy; ci, którzy sporządzają broszury przeciw jezuitom; którzy zajmują się poprawą czegokolwiek... komuniści, humanitaryści, filantropi, rozumiecie panowie, wszyscy ci ludzie są naszą przednią strażą. Podczas gdy my gromadzimy prochy, oni kręcą lont, do którego przyłoży ogień iskierka okoliczności.
— Ależ ... czegoż wy tedy chcecie dla szczęścia Francji? — spytał Gazonal.
— Równości obywateli, taniości produktów ... Chcemy, aby nie było ludzi wyzutych ze wszystkiego i milionerów; pijawek i ofiar!
— Bagatela! maksimum i minimum — rzekł Gazonal.
— Rzekłeś pan — odparł po prostu operator.
— Nie będzie fabrykantów?... — spytał Gazonal.
— Będzie się wytwarzało na rachunek rządu, wszyscy będziemy dożywotnikami Francji ... Będzie się miało swoją rację, jak na okręcie, i wszyscy będą pracowali wedle swych zdolności.
— Brawo! I w oczekiwaniu, aż pan będziesz mógł ucinać głowy arystokratom ...
— Obcinam im paznokcie — rzekł radykalny republikanin, który schował swoje narzędzia i sam zakończył ten żarcik.
Oznaczenia: Pozyskiwanie funduszy unijnych