www.animal.waw.pl

Biała cisza - strona 11
myślami. Milczenie nocy bywa miłosierne: spowija opiekuńczym mrokiem, nieuchwytnym całunem utkanym z tysiącznych nitek współczucia. Ale wyiskrzona Biała Cisza, jasna i chłodna pod stalowym niebem, jest bezlitosna.
Upłynęła jedna godzina i druga. Ranny nie chciał umierać. W samo południe słońce nie wychyliło wprawdzie rąbka nad południowy widnokrąg, lecz zabarwiło niebo ognistą łuną i za chwilę zniknęło. Malemute Kid powstał, ciężkim krokiem przywlókł się do boku przyjaciela. Szybko objął go spojrzeniem z ukosa i w tym momencie odczuł niezmierne przerażenie, bo wydało mu się, że Biała Cisza uśmiecha się szyderczo. Krótko huknął strzał. Mason wzleciał do powietrznego grobowca.
Malemute Kid umykał po śniegu. Nie żałując bicza zmuszał psy do szaleńczego cwału.