www.animal.waw.pl

Biała cisza - strona 5
rem do śpiwora; jeżeli zaś wytrzyma dwudziestodniową podróż Długim Szlakiem, będzie godny zazdrości bogów.
Popołudnie mijało. Przejęci trwogą zrodzoną z Białej Ciszy niemi wędrowcy zginali utrudzone grzbiety. Natura ma wiele sposobów, by przekonać człowieka o jego słabości — nieustanne przypływy morza, namiętna furia orkanów, postrach trzęsień ziemi, potężne, długie salwy artylerii niebieskiej. Ale najbardziej wymowna i przerażająca jest bierna groza Białej Ciszy. Pod bezchmurnym, metalicznym niebem martwieje wszelki ruch. Najcichszy bodaj szept staje się świętokradztwem, a wylękniony człowiek boi się dźwięku swego głosu. Samotna drobina ludzka wędrująca upiornym pustkowiem wymarłego świata drży z obawy przed własną śmiałością i uprzytamnia sobie, iż życie jej warte tyle, co życie najlichszego robaka. Dziwne myśli przychodzą nie
Darmowa reklama:

Produkty pszczele

W ofercie naszego serwisu (sklepu) znajdziesz produkty pszczele ; zadbaj o swoje zdrowie.
www.apipol.com.pl

Wentylacyjne - Oferty dam pracę - Narty - Uczelnie wyższe - Prawo jazdy Kielce

wzywane, a tajemnica wszechrzeczy domaga się ujęcia w słowa. Nawiedza wówczas człowieka obawa śmierci, Boga i bezmiarów świata; rodzi się nadzieja zmartwychwstania i żywota wiecznego; uwięziony duch tęskni do nieśmiertelności i toczy daremną walkę z ciałem. Jeżeli stworzenie kiedykolwiek obcuje bezpośrednio z Bogiem, to właśnie w takich chwilach.
Dzień zbliżał się do końca. W miejscu, gdzie rzeka kreśliła wielkie kolano, Mason zwrócił swój zaprząg w stronę skrótu przecinającego wąski język lądu. Ale psy nie mogły zdobyć stromego brzegu. Ześlizgiwały się raz po raz, chociaż Ruth i Malemute Kid popychali sanie. Nadeszła wreszcie ostateczna próba. Osłabłe z głodu, zdrożone zwierzęta wykrzesały z siebie resztkę sił. W górę, w górę! Sanie przechylały się już na krawędzi urwiska, kiedy przodownik pociągnął sznur psów w prawo, włażąc Masonowi pod rakiety. Skutki były fatalne. Mężczyzna został zwalony z nóg, jeden pies upadł w zaprzęgu, a sanie obsunęły się i całym ciężarem pomknęły w dół;
Bat świsnął złowrogo i spadł na psy, zwłaszcza zaś na tego, który upadł.
— Daj spokój, Mason — zaprotestował Malemute Kid. — Nie widzisz, że biedaczysko goni ostatkiem sił? Poczekaj trochę. Przyprzęgniemy moje kundle.
Mason przestał wymachiwać batem i czekał spokojnie, aż przebrzmią ostatnie słowa. Wówczas długi rzemień rozwinął się znowu i oplótł ciało czworonogiego przestępcy. Carmen (gdyż to ona upadła) zwinęła się na śniegu, zawyła rozpaczliwie i przewróciła się na bok.
Był to tragiczny moment, smutny incydent na szlaku. Zdychający pies i skłóceni towarzysze podróży. Ruth przenosiła błagalny wzrok z jednego mężczyzny na drugiego. Malemute Kid zdołał się pohamo-
Oznaczenia: Produkty pszczele