Biała gołąbka : (Księżniczka Czerska) : powieść historyczna dla młodzieży - strona 13
— Boję się — powtórzyła Marysia, przytuliwszy się do niego
— Pieką zwierzynę... Chodź, może dadzą jeść — - rzekł Grześ.
Te słowa poskutkowały: podała mu rączkę i poszli razem.
Naprzeciw nich, w głębokiej dali boru świeciło krwawym blaskiem wielkie ognisko, od którego biegł do nich gwar przytłumiony. Po chwili sosny rzednieć koło nich poczęły i ujrzeli przed sobą rozległą polankę, w pośrodku której szerokie ognisko otaczała drużyna myśliwych. Zapach pieczonego mięsa, przez wietrzyk przyniesiony, podrażnił głód, dokuczający dzieciom.
— Jeść — szepnęła Marysia, słaniając się widocznie.
Grzesiowi oczy zabłysły, wziął siostrę na ręce i począł iść szybciej; bojaźń uciekła z jego duszy, podniósł hardo czoło.
— Dadzą jeść, muszą dać — odparł stanowczym głosem.
Marysia położyła główkę na jego ramieniu.
Coraz wyraźniej występowała przed nimi polanka. Na ognisku piekła się zwierzyna,
— Pieką zwierzynę... Chodź, może dadzą jeść — - rzekł Grześ.
Te słowa poskutkowały: podała mu rączkę i poszli razem.
Naprzeciw nich, w głębokiej dali boru świeciło krwawym blaskiem wielkie ognisko, od którego biegł do nich gwar przytłumiony. Po chwili sosny rzednieć koło nich poczęły i ujrzeli przed sobą rozległą polankę, w pośrodku której szerokie ognisko otaczała drużyna myśliwych. Zapach pieczonego mięsa, przez wietrzyk przyniesiony, podrażnił głód, dokuczający dzieciom.
— Jeść — szepnęła Marysia, słaniając się widocznie.
Grzesiowi oczy zabłysły, wziął siostrę na ręce i począł iść szybciej; bojaźń uciekła z jego duszy, podniósł hardo czoło.
— Dadzą jeść, muszą dać — odparł stanowczym głosem.
Marysia położyła główkę na jego ramieniu.
Coraz wyraźniej występowała przed nimi polanka. Na ognisku piekła się zwierzyna,


