Biała gołąbka : (Księżniczka Czerska) : powieść historyczna dla młodzieży - strona 17
kać jaj ptasich i grzybów. Toć nie pan z Babie wije gniazda ptakom tego boru i sieje grzyby tutaj, jeno Bóg sieje grzyby, a ptaki same wiją gniazda. Czy miałem czekać w chacie, żeby i to biedactwo głód zamęczył?
Konrad na Czersku słuchał cierpliwie chłopca. To go ośmieliło, i był wymowny.
— Czegoż nie patrzy na nas twoja siostra? — zapytał książę — każ jej podnieść głowę.
Grześ zwrócił się do Marysi i podniósł jej główkę. Ukazała się ciekawym biała, jak opłatek, twarzyczka dziecka z oczyma zamkniętemi.
— Maryś! — szepnął Grześ niespokojnym głosem.
Dziewczynka nie odpowiedziała; on puścił jej główkę, główka dziecka opadła bezwładna.
— Nie żyje! — krzyknął Grześ.
Tyle bólu, tyle rozpaczy dźwięczało w jego głosie, iż prawie wszystkie twarze otaczających go wyraziły współczucie, a pachołcy, bliżej stojący, westchnęli.
— Ot. biedota! — szepnął ten i ów. Podczaszy nachmurzył bardziej czoło.
— Mniej jedna złodziejka wyrośnie, to i lepiej — mruknął.
Konrad na Czersku słuchał cierpliwie chłopca. To go ośmieliło, i był wymowny.
— Czegoż nie patrzy na nas twoja siostra? — zapytał książę — każ jej podnieść głowę.
Grześ zwrócił się do Marysi i podniósł jej główkę. Ukazała się ciekawym biała, jak opłatek, twarzyczka dziecka z oczyma zamkniętemi.
— Maryś! — szepnął Grześ niespokojnym głosem.
Dziewczynka nie odpowiedziała; on puścił jej główkę, główka dziecka opadła bezwładna.
— Nie żyje! — krzyknął Grześ.
Tyle bólu, tyle rozpaczy dźwięczało w jego głosie, iż prawie wszystkie twarze otaczających go wyraziły współczucie, a pachołcy, bliżej stojący, westchnęli.
— Ot. biedota! — szepnął ten i ów. Podczaszy nachmurzył bardziej czoło.
— Mniej jedna złodziejka wyrośnie, to i lepiej — mruknął.


