www.animal.waw.pl

Biała gołąbka : (Księżniczka Czerska) : powieść historyczna dla młodzieży - strona 47
— Ojciec! — wyrwało się okrzykiem radości z ust jego.
I z wyciągniętemi ramionami biedz począł ku nędzarzowi i, przypadłszy do jego kolan, całować je począł.
— To wy! to wy, tatuńciu! — powtarzał wzruszony — jam was nie poznał zrazu. Myślałem: "biedak jakiś" i żal ściskał mi serce, że książę kazał go wyszczuć psami, anim zgadywał, że tym wygnańcem jest mój ojciec. Dopiero po głosie was poznałem... Oj, Chryste miłosierny, ileżeście nacierpieć się musieli, gdy roczek jeden tak was odmienił!
Starzec oparł obie dłonie na ramieniu syna, patrzał w oczy jego z miłością i trząsł głową.
— Nacierpiałem się, oj nacierpiałem. We wsi ludzie padają z głodu, jak muchy -- mówił teraz głosem znękanym — miesiąc cały jeno sypałem mogiły bratu, siostrze, bratankom, jeno was dwoje z całej rodziny Bóg mi zostawił.
— Podporą twej starości, pociechą twego sieroctwa będę, ojcze — odparł Grześ — jeśli was wypędzą z tego zamku, pójdę z wami.
Pomarszczoną, żółtą, wynędzniałą twarz kmiecia rozjaśnił wyraz szczęścia niewysłowionego.