Biała gołąbka : (Księżniczka Czerska) : powieść historyczna dla młodzieży - strona 57
świeci topór; wzrok utkwił w ciemne sklepienie, posępne myśli żarzą się w jego oczach, gdyż blask ich ponury.
Tuż obok księcia widać Grzesia w stroju giermka; ten zdaje się być rad z siebie, z tych, z którymi dąży, z całego otoczenia: na purpurowych jego wargach uśmiech zjawia się co chwila, to grzywę konia dłonią pogłaszcze, to spojrzy ku gwiazdom, to na towarzyszy się obejrzy, ale najczęściej śledzi zamyślony wyraz twarzy księcia.
Inni trzymają się zdala od Konrada, jadą ściśnieni razem, zdają się coś szeptać ze sobą.
Wszystko to widzi księżna i spojrzeniem przyzywa syna, rada, by w jednej chwili wkroczył do zamku: ma z nim dzisiaj tyle do pomówienia...
Zahuczał wreszcie most zwodzony, zaskrzypiała brama, rozwarłszy wrota swoje na oścież, zatętniał dziedziniec.
Księżna podniosła wzrok ku niebu. Teraz modlić się zdawała...
Upłynęło godzin parę. Konrad, zadowolony z łowów, zasiadł do wieczerzy, częstował hojnie towarzyszy biesiady i znikało pieczone ptactwo z półmisków, opróżniały się
Tuż obok księcia widać Grzesia w stroju giermka; ten zdaje się być rad z siebie, z tych, z którymi dąży, z całego otoczenia: na purpurowych jego wargach uśmiech zjawia się co chwila, to grzywę konia dłonią pogłaszcze, to spojrzy ku gwiazdom, to na towarzyszy się obejrzy, ale najczęściej śledzi zamyślony wyraz twarzy księcia.
Inni trzymają się zdala od Konrada, jadą ściśnieni razem, zdają się coś szeptać ze sobą.
Wszystko to widzi księżna i spojrzeniem przyzywa syna, rada, by w jednej chwili wkroczył do zamku: ma z nim dzisiaj tyle do pomówienia...
Zahuczał wreszcie most zwodzony, zaskrzypiała brama, rozwarłszy wrota swoje na oścież, zatętniał dziedziniec.
Księżna podniosła wzrok ku niebu. Teraz modlić się zdawała...
Upłynęło godzin parę. Konrad, zadowolony z łowów, zasiadł do wieczerzy, częstował hojnie towarzyszy biesiady i znikało pieczone ptactwo z półmisków, opróżniały się


