Biała gołąbka : (Księżniczka Czerska) : powieść historyczna dla młodzieży - strona 66
was znieważyć, nie chcę być złym synem... Oddalcie się stąd — powtórzył głosem do świstu podobnym.
— Panie, miej go w Swej opiece! — rzekła księżna.
To mówiąc, nakreśliła krzyż nad pochyloną głową syna i oddaliła się do siebie.
Podczas jej nieobecności ktoś zamknął okno w jej sypialni i lampę, wiszącą przed krucyfiksem, zapalił. Księżna zbliżyła się chwiejącym krokiem do klęcznika, padła na kolana i twarz w dłoniach ukryła. Głuche szlochanie obiło się o ściany komnaty. Lecz płacz ten gwałtowny nie trwał długo: otarła łzy i modlić się poczęła z ufnością, a gdy świt zajrzał w jej okna, już spokój wrócił do jej duszy.
— Bądź wola Twoja, Panie! — rzekła, głowę z pokorą schyliwszy.
I przeżegnawszy się, poszła położyć się.
Zbudził ją dopiero hałas, lecący z dziedzińca. Most zwodzony huczał, gwar głosów dobiegał ze wszystkich komnat. Siadła i poczęła wsłuchiwać się. Ciężkie westchnienie wyrwało się z jej ust.
— Więc nie uległ mym prośbom — szepnęła.
— Panie, miej go w Swej opiece! — rzekła księżna.
To mówiąc, nakreśliła krzyż nad pochyloną głową syna i oddaliła się do siebie.
Podczas jej nieobecności ktoś zamknął okno w jej sypialni i lampę, wiszącą przed krucyfiksem, zapalił. Księżna zbliżyła się chwiejącym krokiem do klęcznika, padła na kolana i twarz w dłoniach ukryła. Głuche szlochanie obiło się o ściany komnaty. Lecz płacz ten gwałtowny nie trwał długo: otarła łzy i modlić się poczęła z ufnością, a gdy świt zajrzał w jej okna, już spokój wrócił do jej duszy.
— Bądź wola Twoja, Panie! — rzekła, głowę z pokorą schyliwszy.
I przeżegnawszy się, poszła położyć się.
Zbudził ją dopiero hałas, lecący z dziedzińca. Most zwodzony huczał, gwar głosów dobiegał ze wszystkich komnat. Siadła i poczęła wsłuchiwać się. Ciężkie westchnienie wyrwało się z jej ust.
— Więc nie uległ mym prośbom — szepnęła.


