www.animal.waw.pl

Biała gołąbka : (Księżniczka Czerska) : powieść historyczna dla młodzieży - strona 78
— Konradzie, błagam ciebie, nie gub siebie i nas! — zawołała, chwytając go za rękę.
On wyrwał dłoń.
— Nie wam mieszać się do spraw rycerskich — rzekł. — Wróćcie, miłościwa księżno, do różańca i kądzieli; byłem dobrym synem dla was i będę nim nadal, jeno siedźcie w swej komnacie.
Z piersi księżnej wyrwało się szlochanie.
Konrad mimo to oddalił się.
— Niech nikt nie waży się iść za mną! — krzyknął, oddalając się.
Radwan i Grześ, obecni spotkaniu matki z synem, przystąpili do księżnej i, wsparłszy ją swemi ramionami, skłonili, by powstała z kolan.
— Wiary wezwijcie, miłościwa pani, na pomoc — rzekł Radwan, wprowadziwszy księżnę do jej komnaty — toć Bóg pocieszyć was może zechce. Ja ufam, że książę grozi, ale groźby nie wykona.
Księżna wstrząsnęła głową.
— Słaba nadzieja — szepnęła — uparty on i mściwy strasznie.
I padła moralnie złamana na krzesło.