Biała gołąbka : (Księżniczka Czerska) : powieść historyczna dla młodzieży - strona 8
— Poprowadź ich do lasu — odparł król ziemi.
I promyczek złoty wrócił do lepianki. Chłopiec tulił właśnie siostrzyczkę w objęciach.
— Cicho. Maryś, nie budź matki, matka chora — rzekł.
To mówiąc, zwrócił się ku przeciwległej ścianie i palcem wskazał w kąt ciemny, tak mroczny, iż nawet promyk słońca nie odważył się tam pobiedz.
W tym najnędzniejszym kącie widać było wyciągniętą na słomie kobietę lat średnich, z rękoma na piersiach złożonemi, w lichej odzieży, która czyniła dziwne wrażenie: nie śpiącej, lecz posągu kamiennego, taka sztywność była w jej członkach, taka skamieniałość w rysach twarzy. Lecz dzieci tego nie zauważyły.
— Jeść — powtórzyła dziewczynka — matuś, jeść!
W oczach chłopca odmalowała się bezradność.
— Co ja ci dam? — rzekł prawie niecierpliwie.
Promyczek podbiegł ku niemu i coś mu
I promyczek złoty wrócił do lepianki. Chłopiec tulił właśnie siostrzyczkę w objęciach.
— Cicho. Maryś, nie budź matki, matka chora — rzekł.
To mówiąc, zwrócił się ku przeciwległej ścianie i palcem wskazał w kąt ciemny, tak mroczny, iż nawet promyk słońca nie odważył się tam pobiedz.
W tym najnędzniejszym kącie widać było wyciągniętą na słomie kobietę lat średnich, z rękoma na piersiach złożonemi, w lichej odzieży, która czyniła dziwne wrażenie: nie śpiącej, lecz posągu kamiennego, taka sztywność była w jej członkach, taka skamieniałość w rysach twarzy. Lecz dzieci tego nie zauważyły.
— Jeść — powtórzyła dziewczynka — matuś, jeść!
W oczach chłopca odmalowała się bezradność.
— Co ja ci dam? — rzekł prawie niecierpliwie.
Promyczek podbiegł ku niemu i coś mu


